Zdzisław Beksiński / Opinie 

Opinie o Artyście

Dyrektor warszawskiego Centrum Sztuki Współczesnej, Wojciech Krukowski, uważa, że sztuka Beksińskiego była specyficzna, bardzo osobista, trudna do jednoznacznego określenia i w głównej mierze rozwijała się poza obszar zainteresowań krytyków sztuki najnowszej.

Nad rodziną Zdzisława Beksińskiego wisi dziwne fatum, jego syn Tomasz popełnił samobójstwo, żona Zofia zmarła po długiej chorobie, a jedyny człowiek który mógł się nazywać jego uczniem, Adrian Kędzia, musiał przestać malować z powodu poważnej wady wzroku. Nie wiem ile jeszcze nieszczęść spotka Beksińskiego, ale tak bardzo tragedia pasuje do jego sztuki.
 Jerzy Duda-Gracz

Zdzisław Beksiński miał tę rzadką odwagę, że w sztuce robił naprawdę to, co chciał. Wydawało się wielu, że artysta snuje tylko bez końca makabryczne opowieści o kaleczeniu i rozpadaniu się ciała, o umierających i martwych, o tym, że wszystko podszyte jest śmiercią, że każdy człowiek zawiera w sobie kościotrupa – symbol jego nieuchronnego losu.
Andrzej Osęka

Dramatyczne okoliczności jego śmierci w pewien sposób przypominają aurę jego sztuki.
Edward Dwurnik

Krytycy widzieli w onirycznych wizjach artysty ślad traumatycznych przeżyć wojennych (Beksiński mieszkał w pobliżu getta), jednak sam malarz stanowczo zaprzeczał tym interpretacjom.

Podobnie jak w przypadku zmarłego trzy miesiące wcześniej Jerzego Dudy-Gracza, dzieła Beksińskiego były popularne wśród publiczności, krytycy jednak często odnosili się do nich sceptycznie.

"Wszyscy mamy problem śmierci przed oczyma. Nie jestem wyjątkiem. Osobiście bardziej boję się umierania niż samej śmierci. Nie jest to lęk przed nicością, ale przed cierpieniem i tego się chyba bardziej obawiam" – powiedział artysta w lipcu 2002 roku, podczas otwarcia wystawy fotografii w warszawskiej Zachęcie, ostatniej jego ekspozycji w stolicy.

 
Copyright ©2009 by ANNA.©
Kreator Stron www